poniedziałek, 13 lipca 2015

Prolog


On i ona. 
Dwoje ludzi, których połączyła jedna wspólna gra. 
Jedno spojrzenie, jeden pocałunek, jedna rozmowa i uczucie, o którym marzy każdy człowiek. Miłość mocna niczym stalowy łańcuch. Wydawać by się mogło, że nic nie jest w stanie jej przerwać. Lecz to tylko złudne pozory... 
Zbyt często byli wystawiani na próbę. Nie mieli na to siły, zbyt bardzo ranili siebie nawzajem, by ciągnąć to dalej, by być razem szczęśliwi. Niespodziewanie los sprezentuje im najlepszą niespodziankę, jaką można dostać. Czy ich drogi jeszcze się skrzyżują? A może już nigdy się nie zobaczą? Czy prezent od losu pomoże im naprawić stosunki? Czy mimo wielu starych ran wszystko skończy się dobrze?


Zatrzymali się na czerwonym świetle,  przez szybę zobaczyli, jak motocyklista staje na pasie obok. Nie dziwiłoby to zapewne, gdyby nie fakt, że kierowcą pojazdu okazała się kobieta. Spod kasku wystawały jej długie, brązowe włosy spływające kaskadami po jej plecach. Zapaliło się zielone, a szatynka ruszyła z piskiem opon podczas, gdy oni oswajali się z tym dość niecodziennym widokiem.
Przejechali jeszcze dwa kilometry, gdy ujrzeli tę właśnie dziewczynę stojącą na poboczu i usiłującą odpalić motocykl. Postanowili zatrzymać się ispróbować  jej pomóc. Wysiedli z samochodu od razu kierując się w stronę dziewczyny.
- Stary gruchot. To już drugi raz w tym tygodniu.- kopnęła oponę, a razem z tym z jej ust wydostała się wiązanka niecenzuralnych słów. Była wściekła, nie tak miał się skończyć ten dzień.
- Potrzebujesz pomocy?- spytał jeden z nich.  Podniosła na nich wzrok. Chłopak był bardzo przystojny, a urodą przypominał Brazylijczyka.
- A znacie się na tym?- odpowiedziała pytaniem na pytanie, a w jej głosie malowała się wielka nadzieja. Byli jej ostatnią szansą tego dnia.
- Pokaż.- oznajmił ten sam,  a następnie podszedł do zepsutego pojazdu. Dokładnie obejrzał maszynę. Podpiął jeden z wiszących przewodów pod jakieś miejsce pod osłoną. Mimo że nie był to ogromny wysiłek, sprawiło mu to trochę trudności.
- Daleko mieszkasz?- spytał odpalając maszynę.
- Kilometr, może mniej...- zamyśliła się analizując długość trasy z pracy.
- To dobrze, bo długo tak nie pociągnie. Wpiąłem ten przewód i myślę, że do domu powinnaś dojechać.- poinformował ją wskazując miejsce naprawy oraz winowajcę przymusowego postoju.
- Serio tylko jeden?- jęknęła. - Męczę się z tym gruchotem w garażu już od tygodnia. Chyba muszę wymienić go na nowszy model. Tak w ogóle to nie przedstawiam się wam, jestem Milagros.- podała im dłoń, wcześniej zdejmując skórzane rękawiczki.
- Rafinha.
- Marc.
- Jonathan.- Po kolei się przedstawili.
- Sama go naprawiasz?- spytał z wyraźnym zdziwieniem w głosie. Był pod wrażeniem i nawet nie próbował tego ukryć. Nigdy wcześniej nie spotkał dziewczyny o takich zainteresowaniach.
- Można tak powiedzieć, ten motocykl odrestaurowałam bez niczyjej pomocy. To taka moja mała pasja. A wy jeździcie?- zapytała zaciekawiona.
- Od dłuższego czasu zastanawiam się nad kupnem motoru.- westchnął z rozmarzeniem. Od kilku miesięcy poważnie zastanawiał się nad zakupem dwukołowego pojazdu.
- Jeśli chcesz to mogę ci w tym pomóc. Przy okazji jakoś ci podziękuję za naprawę. Rafinha, zgadłam?- uśmiechnęła się szeroko.
- Zgadłaś.- roześmiał się. - Zapisz mi swój numer.- podał dziewczynie komórkę, którą po chwili mu oddała, wcześniej wpisując ciąg liczb.
- Proszę.- uśmiechnęła się szeroko.
- Teraz musimy już uciekać, za pół godziny mam trening. Zadzwonię później.- ostatnie zdanie powiedział z wnętrza samochodu.
Mężczyźni odjechali w stronę Ciutat Esportiva, a Hiszpanka wróciła do domu.

Majsterkowała w garażu już dobre trzy godziny, nagle usłyszała dzwonek telefonu.
- Nie przyjmuję żadnych ofert...- zaczęła.
- Nawet pomocy z zakupem motocykla dla mnie?- w słuchawce rozbrzmiał głos znajomego mężczyzny.
- Rafinha, przepraszam nie wiedziałam, że to ty.- roześmiała się.
- To jak, w kawiarni el Sol za godzinę?
- Jasne. Czekaj tam na mnie.
Rozłączyła się i czym prędzej pobiegła umyć się z resztek smaru i oleju, które zostały jej po naprawach. W końcu musiała jakoś wyglądać.
Na spotkaniu oboje bawili się niezwykle dobrze. Nie rozmawiali tylko o motoryzacji. Mieli wiele innych wspólnych pasji.
- Jutro o 17.00 przyjadę po ciebie. Nie zapomnij!- powiedział, gdy wychodziła z lokalu.
- O to się nie martw.- odpowiedziała i pomachała na pożegnanie idąc w przeciwnym kierunku.


~~~
Witam serdecznie na kolejnym blogu :)
poprzedni blog -----> Gran Cambio
Tym razem z zawrotną prędkością przemierzamy przez historię młodej Hiszpanki, kochającej motocykle oraz szybką jadę.
Mam nadzieję, że spodoba się wam to co tu naskrobałam. ;) 
Opowiadanie jest niemal w całości, ale bie chcę ustalać jakiegoś dnia publikacji nowych rozdziałów, ponieważ brakuje mi kilku środkowych (tak dobrze widzicie środkowych XD).
Kilka słów ode mnie już padło w takim razie... ZACZYNAMY 

Zachęcam do zostawiania po sobie śladu w postaci KOMENTARZY (tych negatywnych również).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz